Rowerem na Śnieżkę 06.09.2015
W pierwszy weekend września odbyła się III edycja imprezy "Rowerem Na Śnieżkę" w ramach akcji "Pokonaj siebie pomóż innym", w której wystartowali Mariusz Stencel i Bartosz Pawlikowski reprezentujący nasze stowarzyszenie. Z bardzo ciężką i wymagającą trasą długości około 14,5 km i 1050 m przewyższeń zmierzyła się grupa zapalonych rowerzystów, którym udało się zapisać na te coraz bardziej cieszące się zainteresowaniem zawody. Słoneczna pogoda pod koniec sierpnia zapowiadała ideale warunki do zdobycia szczytu. Niestety złe wieści odnośnie prognozy pogody pojawiły się w tygodniu poprzedzającym imprezę - niedziela była epicentrum wszelkich złych prognoz. Start przy temperaturze +12 i lekkiej mżawce był jeszcze do zniesienia, ale z upływem czasu i wzrastającej wysokości było tylko coraz gorzej. Rywalizację przyszło kończyć uczestnikom w ekstremalnie ciężkich warunkach przy padającym śniegu z deszczem i wiatrem mknącym z prędkością ok 70 km/h i temperaturze iście zimowej (odczuwalna dochodziła od -7 do -13). Większość drogi na szczyt to podjazdy po kamienistym szlaku dochodzące do 13/14%. Najpierw był przejazd przez centrum Karpacza by po chwili rozpocząć podjazd pod Orlinek. Później krótki zjazd i po chwili euforii rozpoczęła się prawdziwa rzeźnia. Pierwsza ściana pojawiła się na podjeździe pod WANG.... a potem było już tylko gorzej!! Ciągle pod górę i w górę i w górę. Gdy dodamy do tego odcinki wiatru wiejącego w twarz, coraz mocniej padający deszcz i momentami grad, boczne podmuchy przewracające rowerzystów – to obraz całych zawodów. Wielu ambitnych by nie zejść z roweru musiało jechać "tropem węża". Sam podjazd pod masyw można opisać po prostu – walka z samym sobą i wiatrem skutecznie eliminującym wjazd na szczyt. CHAPEAU BAS dla tych, którzy na dwóch kółkach minęli linię mety. Na górze nie było "fety", tylko wewnętrzna satysfakcja (u wielu przez łzy radości) z pokonania nie tylko siebie, ale i warunków pogodowych, w których przyszło zdobywać najwyższy szczyt Karkonoszy.
![]() |







